Poznań – miasto how how

howhow

Biennale Fotografii w Poznaniu…

…czyli dlaczego Poznań zawsze będzie kulturalnym zapleczem, zawsze będzie gonił, ciemna d… świata.  Nikt przecież nie chodzi w niedzielę do galerii, zwłaszcza jak jest Biennale ambitnie organizowane w tym samym terminie co Miesiąc Fotografii w Krakowie,  FotoFestiwal w Łodzi i Festiwal w Warszawie. Te tłumy na Starym Rynku czy Półwiejskiej to czysty przypadek.

Więc „Arsenał” zamknięty, „Ego” zamknięta. (czyli 1/3 wszystkich wystaw) Całe szczęście Słodownia otwarta. Na „Weltpanoramie” warto usiąść przy fotoplastikonie. Ciągle się zacina i dziewczyna musi wstawać, coś tam majstruje i obrazki znów ruszają. Są fajne. Tak jak mozaika z podróży Kandlów. Trzeba oglądać wszystkie na raz.

Piętro wyżej „Od symulacji do >>nowego symbolizmu<<.Aspekty fotografii na początku XXI wieku”. Najbardziej lubię tam szukać Mahometa u Marka Zygmunta.

I jeszcze trochę zmian

Wschodnia Słowacja, w drodze na Zakarpacie, do Novej Sedlicy –  pociąg z Humenne do Stackina(dalej już nic nie jeździ), rok 2007, więc nie tak dawno. Odbijający się profil po prawej stronie to człowiek, którego nie sfotografowałem, bo bałem się, że od tego zniknie. Wtedy tego nie wyciągnąłem, dziś wydaje się być jak znalazł. Więc projekt ewoluuje(ę)?

Reszta zmian tutaj

I jeszcze (nie)całe „Miało być ładnie” – tu

06