Pep Bonet tu był

Przyjezierze - 9.09.2010
Przyjezierze - 9.09.2010

Syn pana Józefa zaczepił mnie dziś i mówi:

– W grudniu był tu też taki jeden fotograf, cały w tatuażach, spał w tym pokoju co ty. Pocykał trochę fotek i pojechał. Mam jego wizytówkę.

Na wizytówce jest napisane Pep Bonet/ NOOR.

Ciekawe czy Bonet dostał grzejnik do pokoju. Ja mój dostałem rano i od tej chwili życie stało się piękne. Wcześniej różnie bywało.

Gdy tylko przestawało na chwilę padać biegłem robić zdjęcia. Niby wiedziałem co zobaczę, niby o tym czytałem. Na żywo to jednak zupełnie co innego. Wszystkie, dosłownie wszystkie pomosty w Przyjezierzu stoją na suchym lądzie, niektóre wśród wysokich na dwa metry krzaków. Jutro jadę do kopalni, żeby zobaczyć gdzie to wszystko się zaczyna.

Wypoczyn nad jeziorem

Przyjezierze - 8.09.2010
Przyjezierze - 8.09.2010

Pan Józef mówi, że ekologiem stał się z przymusu a Greenpeace jest spoko, mimo, że działa trochę jak tajne służby.

– Ale człowiek proszę Pana zniszczy samego siebie tylko dlatego, że chce coś mieć. Więc trzeba go przed samym sobą chronić – dodaje.

Potem w Suszewie skończyło mi się paliwo. Pomógł mi rolnik, do którego dopchałem „żółtą strzałę”. Gdy dowiedział się po co przyjechałem pokazał tylko na łąkę za domem i powiedział:

– Stawy rybne kiedyś miałem.

Chodziłem cały wieczór po Przyjezierzu i myślałem sobie że pół życia marzyłem, żeby się zaszyć w takim letnisku jak tu po sezonie. No to się zaszyłem. Puste przyczepy kempingowe i zabite dechami budy, z których latem sprzedawali hot-dogi. Poezja i prowizorka.