Gdy Naród zjeżdża na majówkę wszyscy rżną głupa. Głup nie ma nic przeciwko temu. Miejscowi, że tu taki wersal w knajpach co jeszcze wczoraj były zabite dechami. Przyjezdni , że takie paniska „płacę i wymagam”. Na majówkę przedsiębiorczy mieszkańcy Dziwnowa wyciągają plastikowe palmy naturalnej wielkości, automaty z plastikowym szitem za dwa zeta i stoły z piłkarzykami. W ogrzewanych namiotach będą jak znalazł – nad morzem piździ niemożebnie, jest może 5-6 stopni Celsjusza i tyle samo Beauforta. Kulinarnym hitem jest tradycyjny dziwnowski wędzony rekin z wędzarni „U Romka”. Romek ma też „Dorsza prosto z sieci” – mimo, że dorsz jest od 120 dni pod ochroną, i nikt go nie łowi. Zapytałem go skąd go ma. Powiedział, żebym spierdalał.
Przez ten sztorm rybacy w porcie nudzą się jak mopsy. Dziś o 10 wszyscy zniknęli. Pojechali oglądać ślub Williama i Kate.