Kwestia interpretacji

Na początku lat sześćdziesiątych Oskar Hansen wybrał się do Finlandii. Wraz ze swoimi fińskimi przyjaciółmi odwiedził tam dom Sibeliusa i wdowę po wielkim kompozytorze. W ogrodzie otaczającym dom odkrył tajemniczy mur. Okazało się, że Sibelius miał w zwyczaju odpoczywać układając cegły jedna na drugiej i łącząc je zaprawą. Wznosił mur bez żadnego celu, bez większego sensu, po prostu dla samej radości budowania.

Całkiem niedawno G. opowiedziała mi, jak w dzieciństwie bawiły się z A. w ogrodzie Hansenów. „o bawiłyśmy się w zaczarowany las za ich domem, bo w środku lasu jest tam furtka – taka do niczego nie prowadząca, po prostu jak przez nią przechodzisz jesteś w innym świecie” – pisała.

Pomyślałem, że ta furtka miała jakiś związek z murem Sibeliusa, więc wczoraj zapytałem o to Zofię Hansen. Spojrzała na mnie jak na wariata i powiedziała: „Tam był płot, żeby pies nie skakał na sąsiednią działkę,  płot diabli wzięli, tylko furtka została”.