bez subtelności

– Najbardziej żałuję, że tutaj nigdy nie odbył się żaden spektakl ? powiedział mi dziś jeden z mieszkańców Osiedla Słowackiego. Staliśmy w Teatrze Formy Otwartej zwanym przez miejscowych ?Łysą Górą?. Nieopodal dwóch facetów piło piwo. Trochę śmierdziało, gdzieniegdzie walały się śmieci, wiał wiatr . Ten człowiek, który tam dziś ze mną poszedł powiedział też, że osób, które zrozumiały to, o co chodziło Hansenom jest na osiedlu raptem kilka. Cały dzień zastanawiałem się czyja to wina.

Potem poszliśmy na targowisko, a on po drodze pokazywał mi wprowadzane tu po cichu zmiany psujące przestrzeń.

– Wystarczy, że zniszczą detale i będzie po wszystkim ? mówił – to się musiało tak skończyć, to nie jest czas na subtelności.

Na targowisku od mojego ostatniego pobytu nic się nie zmieniło. Nawet asortyment sezonowy jest ten sam bo znów jestem przed Wielkanocą. Na straganach leżały palmy sprzedawane przez kobiety z chustkami zawiązanymi pod brodą ? znak, że jednak jestem trochę bardziej na wschodzie. Podobało mi się to, było chyba tak jak to wymyślił ? spontaniczny handel w spontanicznej przestrzeni. Jeden ze sprzedawców sznurowadeł zapytał mnie po co robię zdjęcia ? nie bardzo wiedziałem co odpowiedzieć, bo teraz to robię je tylko dla siebie, żeby niczego nie zapomnieć, więc powiedziałem mu, że te budynki zaprojektował wybitny architekt.

– A wiem, jakiś Szwed ? odrzekł.

Ktoś napisał kiedyś o Hansenie, że to urodzony w Finlandii syn Norwega i Rosjanki, który dzieciństwo spędził na Litwie, a wykształcenie odebrał we Francji by pracować całe życie dla Polski ? więc w sumie może być i ten Szwed.

A potem pojechałem do centrum. Chciałem koniecznie zobaczyć Kino Kosmos bo lada moment mają je zburzyć. Wcześniej wpisali je wprawdzie na listę cennych obiektów powojennej architektury, ale kto by się tymi listami przejmował. Rozbiórka ma się rozpocząć lada moment. Na razie Kosmos jest otoczony płotem i walczy z faszyzmem. Dookoła jest tak smutno, że chce się wyć. Zastanawiam się, jak nazwą sobie ten przystanek gdy kino zniknie. I kiedy do nich dotrze, jakimi byli idiotami, że na to pozwolili.

Andrzej Molik powiedział mi dziś, że może i Kosmos wyburzą, ale osiedla Słowackiego nikt nie ruszy. Wierzę mu ? wyburzenie całego osiedla musiałoby być strasznie drogie.

jeżdżenie

Po głowie ciągle kołacze mi się soundtrack z „This Must Be The Place”. W mieszkaniu na Przyczółku pojawił się nowy mebel, równowaga została przywrócona. Stoi pod mapą, która została po poprzednim lokatorze. Najpierw miałem ją zdjąć, ale chyba zostanie. Lubię na nią patrzeć i myśleć, że w listopadzie w końcu pojadę na Cres, choć wcale nie wiem czy będę miał na to czas. Pewnie nie. Dziś cały dzień spisywałem wywiady, a potem wsiadłem, włączyłem Trevora Greena i pojechałem. Muzyka działała tak jak myślałem, że będzie działać. Nad Jeziorkiem Gocławskim było pusto i smutno. Na wodzie kołysały się dwa rowery wodne, koleś zapytał mnie czy chcę sobie popływać za darmo, ale nie chciałem. Potem gdzieś poszedł i zostawił cały kram. Ulice między blokami były puste, było trochę jak w tym klipie The Editors, tylko nikt nie biegał. Mogłem jechać prosto, a potem zatrzymywać się na środku skrzyżowania i zastanawiać dokąd pojadę dalej. Nie wiedziałem gdzie jestem, po prostu w pewnym momencie włączyłem w telefonie nawigację i wróciłem do domu.

Ostatnio tak się dzieje, że mogę pracować z ludźmi, którym bardzo się chce robić fajne rzeczy. Tak z było z ?Miedzianką? i tak jest teraz, kiedy druga książka, ?Źle Urodzone?, stała się faktem. Wydawnictwo Karakter weszło w to w ciemno, bo to był jeszcze zamierzchły koniec 2010 roku , a my z Markiem z narastającą frustracją produkowaliśmy na potęgę wnioski grantowe żeby wysupłać na ten projekt jakąkolwiek kasę. I wtedy przyszedł ten mail od Przemka, że może oni chcieliby to wydać. I wydali ? w taki sposób, z takim rozmachem i szacunkiem dla całego materiału o jakim autor może tylko marzyć. To kryterium było zawsze fundamentalne ? wszystkim nam zależało, żeby zrobić to jak najlepiej jak umiemy. Wielkie dzięki należą się też Markowi ? że pozwolił mi się podpisać pod projektem, który zaczęliśmy razem.

Na Google Street View oglądam stare kąty. Najfajniejsze jest w tym to, że można tam jeździć pod prąd i nikt nie trąbi. Na Łazarzu, tam gdzie kiedyś był mój pokój jest teraz słoneczny raj, a jakaś baba stoi w drzwiach i się gapi.

Kiedy Wujek Google robił zdjęcia to mój blok wyglądał tak:

A teraz wygląda tak:

Niby niewielka zmiana, a tak naprawdę zasadnicza.

Harmonogram występów – wiosna

Ta radość wielka to stąd, że w najbliższym czasie występy nastąpią:

-26.03 – Kraków – (Bunkier Sztuki)  – spotkanie autorskie wokół „Źle Urodzonych”

– 2.04 – Wrocław – ( Instytut Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UWr ) – wykład

– 12.04 – Wrocław – spotkanie autorskie w ramach Wrocławskiego Festiwalu Podróżniczego im. Olgierda Budrewicza

– 13.04 – Warszawa – (Muzeum Sztuki Nowoczesnej ) – spotkanie autorskie wokół „Źle Urodzonych”

-16.04 -Łódź – (Prexer) – spotkanie autorskie wokół „Źle Urodzonych”

– 19 – 22.04 – Budapeszt – Europejski Festiwal Debiutantów

-23.04 – Warszawa (Wrzenie Świata) – Poranek dla Seniorów – spotkanie wokół książki „Źle Urodzone”

– 24.04 – Poznań (Bookarest) – spotkanie wokół książki „Źle Urodzone”

– 25.04 – Zielona Góra (BWA) – spotkanie wokół książki „Źle Urodzone”

– 9.05 – Gliwice – Czytelnia Sztuki – otwarcie wystawy „Źle Urodzone” oraz spotkanie autorskie wokół książki

– 11.05 – Warszawa – Warszawskie Targi Książki

– 12.05 – Katowice (Rondo Sztuki) – spotkanie autorskie wokół „Źle Urodzonych”

– 19.05 – Warszawa (Dom Spotkań z Historią) – prezentacja fotografii „Źle Urodzonych” w ramach Nocy Muzeów

Rozwiązanie idealne

W pociągu do Poznania słyszę buczenie. Przez długi czas myślę, że to znowu zepsuły się elektryczne drzwi. W końcu wstaję, patrzę. To buczy i świeci alarm SOS z toalety dla niepełnosprawnych. Dwadzieścia kilka osób siedzi na swoich miejscach i wpatruje się w ten buczek tępymi spojrzeniami. Nikt nawet dupy nie ruszy, wszyscy się gapią. Strach pomyśleć, w środku może być jakiś niepełnosprawny z opuszczonymi gaciami ? widok mało estetyczny. I jeszcze trzeba będzie mu pomóc. Postanawiam zostać bohaterem. Wstaję, idę, otwieram. Okazuje się, że ktoś wcisnął alarm zamiast spłuczki (nie zwrócił uwagi, że woda nie leci, pewnie w domu też nie sprawdza tylko od razu wyłazi).

W TVN24 nadają dziś relację z meczu Pucharu Polski między Legią a WKS Gryf Orlex Wejherowo. Reporter chodzi po stadionie z prezesem klubu i pyta: a więc to jest wasza szatnia! A to jest tunel! I trybuna jest zadaszona! 980 miejsc! Zaraz potem operator jeździ kamerą bo zrytej murawie, a reporter dobrotliwie wyjaśnia, że po wiosennych roztopach ?murawa jeszcze do siebie nie doszła?. Zapomniał, że jeszcze cztery lata temu większość polskich boisk wyglądała tak jak to w Wejherowie. Gdy do Grodziska przyjechał Manchester City najlepiej było stać przy linii i fotografować gęby angielskich gwiazd gdy wchodzili na murawę. Zresztą niech reporter przyjedzie do Poznania. Tutaj trawa nie może dojść do siebie nawet późną wiosną. Założę się, że w Wejherowie na płycie jest wtedy zielono.

Widać chłopaki z TVN mają krótką pamięć albo cztery lata temu jeszcze nie pracowali w telewizji. To trochę jak z tymi Ukrainkami ?o których red. Węglarczyk radośnie powiedział, że są ?robotami do sprzątania?. Jeszcze kilka lat temu 2 miliony Polaków pojechało na wyspy robić to co one teraz robią u nas. I wszyscy kiwali wtedy ze zrozumieniem głowami upychając kiełbasę myśliwską w zakamarki walizek swoich cór i synów. Szybko nam to poszło w niepamięć choć jeszcze nie wszyscy wrócili. Teraz to my jesteśmy Zachód.

Tak, to jeden z tych dni, kiedy ,cytując jeden z pasków daily, jedynym rozwiązaniem wszystkich problemów wydaje mi się być napalm .