Wszystkie domy Larsa Fastinga

Pierwszy dom Lars Fasting wybudował przerabiając starą stajnię w robotniczej dzielnicy Trondheim. Zrobił to dokładnie w tym samym czasie, w którym Oskar Hansen stawiał swój dom w Szuminie.

Drugi dom Lars postawił kilometr dalej dla swojej pierwszej żony. Potem stwierdził, że wymyślanie ludziom domów jest w porządku i w okolicy powstało jeszcze kilkanaście jego budynków. Lars nie mieszkał zbyt długo w tym domu.

W trzecim domu Larsa Fastinga na półce z naczyniami stoi kubek z logo Solidarności, a Lars mówi, że nie do końca rozumie co się stało w Polsce w ostatnich latach. W tym trzecim domu Larsa mieszkają czasami jego goście ? na przykład ja. Dom jest położony przy ulicy Nedre Bakklandet i widać z niego port.

Sam Lars mieszka z drugą żoną w czwartym domu, którego wyjątkowo nie przeprojektował. Ale mówi, że jeszcze przeprojektuje.

Jest jeszcze piąty dom Larsa Fastinga i jednocześnie jego kochanka. To piękny drewniany jacht Nefretete, który buja się dostojnie w porcie. Lars zawiózł mnie tam pod koniec dnia. Powiedział, żebym wyskoczył z samochodu i sobie obejrzał

– A Ty nie idziesz? – zapytałem

– Nie mamy tyle czasu ? odpowiedział.

Miasto za wodą

No więc najpierw było tych dwóch na Przyczółku. Mijam ich często w drodze na przystanek. Siedzą zwykle w srebrnym Polonezie zaparkowanym obok ?Społecznie Pilnowanego Parkingu Przyczółek Grochowski?. Ale to nie oni pilnują, oni po prostu siedzą i palą fajki. Nawet specjalnie ze sobą nie gadają. Zresztą może gadają, tylko milkną gdy ktoś przechodzi. Jeden siedzi z przodu, drugi z tyłu. Otwierają drzwi i palą.

Tych postanowiłem zignorować bo wydawali się być z tym wszystkim zbyt nachalni.

Następni byli w Sopocie. Siedzieli w pięciu, jakby w drugim rzędzie bo takich krzakach między plażą a bulwarem. Znaleźli sobie zagłębienie w piasku i tam siedzieli. Tyłem do bulwaru i przodem niby do morza ale morza nie widzieli bo te krzaki. Przechodziłem tam kilka razy i też nie widziałem żeby rozmawiali. Dookoła naród wczasowo prężył wytatuowane muskuły ale oni mieli to w dupie. Pili piwo.

Na tych z kolei nie bardzo miałem czas, nie zdążyłem się im przyjrzeć bo sobie pojechałem pobłyszczeć.

No i teraz to Świnoujście. Po drodze ze Szczecina burza taka, że klękajcie narody, latają dachy, a babcie w busiku łapią za różańce i dyskutują o gromnicach. Co chwila posyłają mi groźne spojrzenia bo bawię się telefonem . Tak, chcę na nas ściągnąć gniew boży w postaci piorunów.

Zawsze się tego miasta bałem bo kojarzyło mi się z pułapką. Jak odpłynie ostatni prom to masz przesrane, musisz czekać do rana. Może gdyby te promy pływały rzadziej to by się można do tego przyzwyczaić, ale one pływają co 20 minut aż nagle przestają . I robi się niesympatycznie.

Poza tym ciągle trzeba się na nie spieszyć. Stałem dziś na nabrzeżu i patrzyłem jak ludzie biegną, żeby zdążyć. Koleś obsługujący rampę kilka razy musiał ją opuszczać, żeby kogoś wpuścić. A i tak zawsze ktoś zostawał na brzegu i mógł tylko patrzeć jak mu ten prom odpływa.

Potem poszedłem do klasycznej góralskiej knajpy coś zjeść i znów byli mędrcy. I ci już mi nie odpuścili. Siedzieli dwa stoliki dalej, byli wypici ale zamówili nowe piwo i rozmawiali.Właściwie to jeden mówił, drugi potakiwał, a ja podsłuchiwałem i przepisywałem do notesu niemalże słowo w słowo. Kotlet stygł.

– Moja matka miała na imię Olimpia i ja ci powiem, nie wiem skąd wzięła to imię. Olimpia to znaczy po grecku zwycięstwo wiesz. I ona taka była. Słuchała jazzu i wygrywała z życiem bo była twardą kobietą. Ale raz przegrała, wyszła zimą na balkon zapalić papierosa i umarła.

– Ale przewróciła się?

– Przecież ci kurwa mówię, że umarła. I do mnie wtedy dotarło , że życie jest ciężkie zwłaszcza wtedy jak się nie ma matki. Bo jak traci się matkę to się traci opiekę. Dopiero wtedy przestajesz być dzieckiem i dopiero wtedy nikt się tobą nie opiekuje. I ja wtedy poczułem się właśnie tak. I jak teraz o tym myślę to mnie przeraża, że tam już nie ma powrotu, nie ma nic poza przyszłością.

A potem odkryłem, że najgorsze to jest zakochać się w kurwie. Idziesz do portu i poznajesz piękną, naprawdę piękną dziewczynę, masz z nią seks, a potem wracasz do kajuty i zaczynasz o niej myśleć. I też wiesz, że tam nie wrócisz, że nie ma powrotu. Bo jeśli wrócisz to wszystko się rozpadnie, dowiesz się, że nie masz z nią o czym rozmawiać i pozostanie ci tylko zaspokoić tą chuć, ale to jest mało. Tak ? chuć, to jest piękne polskie słowo. Drugim takim pięknym słowem jest rozterka. Chuć i rozterka to są dwa najpiękniejsze polskie słowa jakie znam.

12 lat mieszkałem w Stanach i mam odpowiednią perspektywę , wiem jak to wygląda, umiem nie oceniać. Ale wiem na przykład kto wyjebał ten samolot. Ty mi mówisz że jego wyjebali Żydzi albo Rumuni ale to nie jest prawda i ty jesteś inteligentny facet a kupujesz takie gówno od tych gości spod sklepu. To ja ci mówię, że my się nigdy nie dowiemy kto ten samolot wyjebał, tak jak się nie dowiedzieliśmy kto zabił Kennedy’ego. I ja ci to mówię i wierzę, że tego co ci powiedziałem nikomu nie powiesz, bo jak powiesz to mnie ABW i WBK i inne FBI zajebią jak Popiełuszkę zajebali i do dziś nie wiadomo, w którym dole leży.

Dlatego ja tu jestem tylko przejazdem, przyjechałem kilka dni temu i w każdej chwili mogę wyjechać. Mogę wstać teraz i wyjść stąd i pójść w lewo, albo w prawo i to się dla mnie nazywa wolność. Pójdę ulicą i dojdę do tej pierdolonej rzeki, która was tu wszystkich trzyma. I mi się pytacie czemu tam nie ma mostu albo tunelu. Mówicie, że on tu już dawno powinien być bo przez te promy nic się tu nie udaje. A ja tobie mówię, że te promy to jest coś pięknego. Niech ludzie nimi pływają , niech się romantycznie przeprawiają. Przeprawa ? to jest kolejne piękne polskie słowo. Niech oni na tą wodę patrzą, może się od tego patrzenia zrobią łagodniejsi. Niech Heniek, który tam tymi promami kieruje, niech on po całym dniu zejdzie na ląd po jednej albo po drugiej stronie, kupi chleba i masła. I niech idzie i niech zje, a potem niech się położy koło swojej ciepłej żony. Dlatego jak ja idę nad tą rzekę, na którą wy tak psioczycie i patrzę na te pierdolone przez was promy, to ja dopiero tam widzę nadzieję. Ty masz telefon do tego waszego burmistrza? Jak masz to mi daj i ja do niego zadzwonię, żeby on nie kopał tunelu tylko niech zwiększy liczbę promów , żeby ludzie nimi pływali i patrzyli na wodę.

A jak się Tobie tutaj nie podoba mimo wszystko to ja ciebie mogę stąd wyrwać. Ja mam znajomych i oni mają helikoptery. Przylecą i ciebie zabiorą. I zabiorą górą, żebyś tym jebanym promem nie musiał po raz ostatni płynąć. Skoro tak go nienawidzisz i mimo , że ja tak go kocham. Ale polecimy bo ja się poświęcę. I się z tego nie śmiej bo ja mogę zadzwonić w parę miejsc i to się może stać. Choć wolałbym płynąć i patrzeć na wodę. Ale możemy też lecieć. Może to nawet byłoby lepiej bo uciekać trzeba kurwa z rozmachem zanim zdechniemy jak psy na jakiejś pustyni.

I jeszcze ci coś powiem: Niech się wszyscy odpierdolą od Mirka Hermaszewskiego.