Ogłoszenia parafialne

W związku z premierą nowej książki „Zaczyn” informuje się, że:

10 maja w Krakowie (MOCAK) będzie można o niej posłuchać po raz pierwszy. Autora przepytywać będzie przezacna Małgorzata Szczurek

11 maja w Warszawie (Festiwal Okno na Warszawę) będzie można posłuchać po razu drugi, ale tylko trochę i właściwie bardziej o Przyczółku niż o książce bo…

15 maja w Muzeum Sztuki Nowoczesnej posłuchać będzie można po raz trzeci i już na całego, a warto przyjść bo spotkanie będzie w Emilce, a wiadomo jak to z Emilką. Teraz jest, a zaraz nie będzie.

19 maja na Warszawskich Targach Książki autor będzie siedział i podpisywał dzieła na stoisku Wydawnictwa Karakter (które będzie zaraz obok stoiska Wydawnictwa Czarne, więc jak ktoś nie ma Miedzianki to może nabyć). Na Targi Książki warto przyjść bo w tym roku są na Stadionie Narodowym, a to znaczy, że na coś jednak nam się te stadiony przydały i warto było to Euro robić.

Potem będzie 22 maja i autor będzie wtedy w Katowicach (Rondo Sztuki). A stamtąd pojedzie dalej by 25 maja w Rzeszowie wystąpić na Festiwalu Przestrzeni Miejskiej. W Rzeszowie był raz i tylko na dworcu więc tym bardziej się cieszy.

27 maja natomiast autor usiądzie za stołem, za którym ta książka powstawała i nie że w domu, ale we Wrzeniu Świata i będzie o „zaczynie” rozmawiane, a pytać będzie Julianna Jonek

Wreszcie 5 czerwca autor wraz z kartonem książek (dla przypomnienia: „Zaczyn”) pojawi się w mieści rodzinnym Poznaniu (know how) i po spożyciu kotleta schabowego w jadłodajni Tylko u nas wystąpi w Bookareszcie, a dywagować tam z nim będzie Michał Wybieralski.

A jakby kogoś w rzeczonych dniach nie było odpowiednio w Krakowie, Warszawie, Katowicach, Rzeszowie i Poznaniu to zawsze może sobie włączyć radio, na przykład Trójkę, i tam od 6 maja , od poniedziałku do piątku o 11:50 „Zaczyn” będzie czytał aktor profesjonalny czyli Przemysław Bluszcz. Autor pojawi się również w formie bełkotliwej ale tylko momentami więc nie należy się tym bardzo zniechęcać, można wtedy robić herbatę albo przełykać pokarm.

Występów na żywo  będzie więcej ale się ustalają. Gdyby ktoś chciał autora na takowy zaprosić to wystarczy napisać do Impresariatu Instytutu Reportażu i to się zapewne stanie.

Przystanek w Radzimiu zlikwidowano trzy lata temu.

Teraz nie ma tam jak dojechać. Trzeba mieć samochód albo iść pieszo.

Pałac płonął dwa razy. Teraz jest zabity dechami. Podobno da się tam wejść przez okienko w piwnicy. Chodziliśmy po polach, na których Niemcy w trzydziestym dziewiątym rozstrzeliwali ludzi. Siedem kilometrów dalej była granica i szlaban, którego likwidację pokazywali później we wszystkich filmowych kronikach z czasów wojny. Teraz padał śnieg. Dwa żurawie leciały zrezygnowane pod wiatr.

Spałem w gabinecie pedagoga szkolnego, przez całą noc miałem całą szkołę tylko dla siebie. Chciałem napisać coś głupiego na tablicy ale nic nie przychodziło mi do głowy. Zasnąłem i śniło mi się, że przygarnąłem ze schroniska biszkoptowego kundla.

W Kamieniu Krajeńskim o poranku chodniki przesypane były warstewką świeżego śniegu. Był sypki i suchy, nie przyklejał się do butów. Przypominał trochę biały kurz. Chodziło się po nim jak po Księżycu.

Każdy taki wyjazd jest dla mnie lekcją pokory.