Wystawa i spektakl o Miedziance

W grudniu , na deskach Teatru Norwida w Jeleniej Górze planowana jest premiera spektaklu będącego adaptacją książki „Miedzianka. Historia znikania”. A już 3 października w tamtejszym BWA planowana jest wystawa inspirowana tą książką. O wystawie poniżej. Obie rzeczy cieszą.

Miasto, którego nie było.
Wernisaż wystawy: 3 października /czwartek/, godz. 17.00

Projekt realizowany przez studentów, doktorantów oraz wykładowców Wydziału Komunikacji Multimedialnej Uniwersytetu Artystycznego Poznania oraz fotografów z Kotliny Jeleniogórskiej, inspirowany książką Filipa Springera „Miedzianka. historia znikania“. Artyści konfrontują się w nim z historią nieistniejącego już tytułowego miasteczka.”Chodzimy po Miedziance, na kartach książki Filipa Springera. Przemierzamy nieznane nam przestrzenie, oczami wyobraźni widzimy miasto, którego nie było, bo każdy przywołany przez nas obraz, choć zapoczątkowany tekstem, prawdziwym wspomnieniem, zdjęciem jest obrazem z wyobraźni” pisze w katalogu wystawy prof. Marek Wasilewski. Sam Springer pisze o Miedziance, że „(…) historia nigdy na dobre tu nie zawitała, raczej wałęsała się po okolicy. Z perspektywy ludzi mieszkających w tych kilku domkach ustawionych buńczucznie na szczycie góry wyglądała jak bestia, która umie tylko siać chaos i zniszczenie i której nigdy nie jest tu po drodze“. Artyści w trakcie realizacji projektu oparli się na opowieściach mieszkańców, pozostałościach i poszukiwaniu śladów. Ich prace inspirowane są niepokojem i „brakiem“, odkrywaniem wypartych wątków i niechcianych obrazów, pragnieniem przepracowania nostalgii za utraconym miejscem. W dużym stopniu dotyczą one kultu ziemi, przywiązania zarówno niemieckich jak i polskich mieszkańców do przestrzeni, w której żyli. Są zapisem energetycznej wymiany pomiędzy naturą a kulturą.

W projekcie udział biorą: Ewa Andrzejewska, Maria Dmitruk, Janina Hobgarska, Karolina Janikowska, Daniel Koniusz, Aleksandra Kubiak, Wojciech Miatkowski, Tomasz Mielech, Justyna Misiuk, Zofia Nierodzińska, Aleka Polis, Michał Szczególski, Ela E. Walters, Marek Wasilewski, Hubert Wińczyk, Wojciech Zawadzki.

Kuratorzy projektu: Hubert Czerepok, Aurelia Nowak, Marek Wasilewski.

Panel dyskusyjny: 4 października, godz. 16.00 – 19.00

Jego tematem będzie fenomen Miedzianki, przeszłość, teraźniejszość i próba uzasadnienia atrakcyjności tego miejsca dla artystów.

Uczestnicy dyskusji: Aurelia Nowak (UAP), prof. Marek Wasilewski (UAP), Thomas Napp (Reichenbach / Sachsisches Migrationszentrum Reichenbach / OL), Romuald Witczak (Jelenia Góra), Miłosz Kamiński (Gmina Janowice Wlk.) Witold Szczudłowski (Związek Gmin Karkonoskich), Andrzej Więckowski (Starostwo Powiatowe w Jeleniej Górze).

Partnerzy projektu: Sachsisches Migrationszentrum Reichenbach / O.L., Związek Gmin Karkonoskich, Gmina Janowice Wielkie.
Wsparcie finansowe: Fundacja Współpracy Polsko – Niemieckiej,
Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu.
Opieka medialna projektu: Nowiny Jeleniogórskie, NJ24, Obieg, Szum, TVP Wrocław.

O takich sprawach, o których nawet się nie śni

Krótko po tym jak dostałem od rodziców pierwszy poważniejszy aparat fotograficzny założyłem teczkę pod tytułem „Przestrzeń niesprzyjająca”. Wrzucałem do niej wycinki z gazet, zdjęcia i inne duperele związane z tym, że w Polsce jest dość brzydko. Potem teczka zamieniła się w folder w komputerze, który z roku na rok pęczniał. W międzyczasie, dokładnie 9 lat temu przeczytałem „Jadąc do Babadag” Stasiuka i wiedziałem, że nic już nie będzie takie samo. Temat polskiej przestrzeni poszedł na kilka lat w kąt, a ja zaczałem jeździć na Bałkany, żeby sfotografować je takie, jakimi są w tej książce. Szybko zrozumiałem, że to nie ma sensu, zostałem z całym stosem klisz i gigabajtami zdjęć, które były niczym wobec tamtej podróży z książki. W końcu zwinąłem ogon pod siebie i wróciłem do swoich tematów. Przestrzeń niesprzyjająca nadal kusiła.
Dziś, po tym wszystkim, na moim stole leży „Wanna z kolumnadą”, w której chciałem sobie po prostu odpowiedzieć dlaczego w Polsce jest tak okropnie brzydko. Posłowie do tej książki napisał Andrzej Stasiuk. I jak sobie na to wszystko patrzę, to jeszcze nie do końca w to wierzę.

Do lodowca

Hallingskarvet – Hardangerrvida

Niemal równo rok temu jechałem pociągiem z Oslo do Bergen. W połowie drogi pociąg zatrzymał się, a miła pani z głośników powiedziała, że znajdujemy się w Finse – 1222 metry nad poziomem morza czynią z tego miejsca najwyżej położoną stację kolejową w Europie. Było zimno, trochę siąpiło, po niebie leciały chmury, gdzieś tam majaczył kawałek niebieskiego nieba. W oddali było coś białego. To był lodowiec Hardangerjokulen. Wyszedłem na peron, żeby to wszystko dokładnie zobaczyć ale miałem tylko kilka minut. Wsiadając do pociągu pomyślałem , że fajnie byłoby tam kiedyś wrócić.

Tym razem do Finse nie dowiózł nas pociąg, musieliśmy tam dojść. Szosą z Geilo, potem przez podmokłe łąki za Vestreim, kamieniste rumowiska na przełęczach Kyrkjedøri, aż po płaskowyż Hardangervidda i widoczny w oddali lodowiec. Udało się go dotknąć i z niczego nie zlecieć. Pierwszy śnieg tego lata zaliczony.