Cena władzy

Łukasz i ekipa byli ostatnio na Kilimanjaro. Schodząc zatrzymali się w jakiejś wiosce,  pogadali ze starszyzną i wodzem. Chłopakom spodobał się jego tron. Wygląda trochę jak nocnik ale był ponoć najfajniejszym siedziskiem w całej wiosce.  Negocjacje trwały kilka chwil – tron został sprzedany za trzy białe krzesła ogrodowe. Obie strony są przekonane, że zrobiły interes życia. Teraz tron stoi w kącie na Zwycięstwa i nadal pachnie dymem z ogniska. Wczoraj na nim przez chwilę siedziałem. Byłem królem wioski.