Stróże – coming out

Stróże straciły swój malowniczy brak umiejscowienia w przestrzeni. Do tej pory ta miejscowość istniała dla mnie tylko jako miejsce przesiadki wydrukowane na bilecie, jako kilka stron w „Fado” Stasiuka i jako wspomnienie nocy spędzonej na tutejszym dworcu, kiedy jakiś bezdomny przeganiał nas o 3 nad ranem grożąc pustą flaszką po winie…
…a teraz Stróże to po prostu jedna z tych miejscowości między Nowym Sączem, a Ciężkowicami które mijamy na pełnym gazie by zdążyć sfotografować zawodników. Stróże to już nie jest doskonałe „nigdzie” i barwna anegdota. A szkoda bo teraz przestały być czymś wyjątkowym