Tbilisi 8/9.08


Na lotnisku czekał kierowca. Chyba w ogóle nie mówił po angielsku bo tylko machnął ręką, żeby za nim iść. Jechaliśmy do centrum mijając wielkie billboardy i nieczynne stacje benzynowe. Gdzieniegdzie na krawężnikach siedzieli jacyś faceci. Czasami w miejscach, w których nic nie było. Był środek nocy i zastanawiałem się co tam robią.

W pokoju był kryształowy żyrandol ale nie było okien.