Erewań 17.08

Na wjeździe do miasta był korek, więc facet pojechał pod prąd, a potem wcisnął się do szeregu aut na chama. Nikt nawet nie zatrąbił.

Erewań ożywa o zmierzchu i nie przeszkadzają mu w tym nawet rachityczne burze. Ale to wszystko nic, bo Anahit zaczęła właśnie grać na pianinie. Tego się nie spodziewałem ? ul. Sayat Nova 5, czwarte piętro, drzwi po prawej. Na zewnątrz wieje wiatr, a ona gra wszystkie francuskie szlagiery. Wyobrażam sobie, że lubi to robić, gdy we wszystkich jej łóżkach śpią obcy ludzie. Siada wtedy przy pianinie i zaczyna grać, a spaleni słońcem backpackerzy z całego świata milkną i słuchają.

Erewań jest dziwny bo wysprzątany i całkiem zorganizowany. Zupełnie nie jak reszta kraju. Tam jest syf i bieda, a tutaj high life i WiFi w każdej knajpie. I dlatego jest dziwnie. Wystarczy jednak zejść z głównej ulicy i jest przestrzenny Armagedon, że aż oczy bolą. Właśnie dlatego to wygląda trochę tak, jakby ich ktoś tu ostro trzymał za ryja, jakby im kazali sprzątać na zewnątrz, a oni sobie z tyłu i tak robili ten swój syf. Na tyłach kamienicy Anahit jest wyschnięty basen, wystarczająco spory, by urządzić w nim boisko do koszykówki. Niczego nie zmienili, po prostu gdy woda wyschła zamontowali tam kosze. Cała reszta pozostała bez zmian.

To samo jest z tą ich Kaskadą. Walnęli sobie w środku miasta wypasione wielkie schody, żeby się było można powspinać do Wspaniałej Armenii. Komu się nie chce wspinać, może wjechać ruchomymi schodami ukrytymi w środku. Na Kaskadzie wieczorami kwitnie miłość. Wszędzie leje się woda ? jakieś fontanny, strumyczki i inne wodotryski, w nocy je dodatkowo podświetlają, żeby był większy wypas. Myślę sobie, że muszą tę wodę ściągać z całego kraju bo tam sucho jak cholera. No więc jest ta ich duma, która może i trochę jedzie kiczem ale robi wrażenie. I byłoby nawet w porządku gdyby nie to, że tuż obok jest taki chlew, że rzygać się chce. Do tego posprzedawali działki w okolicy jak popadnie, więc każdy stawia swoje bez oglądania się na innych Mają więc Kaskadę, a zaraz obok architektoniczną kakofonię. Zemrzeć można od samego patrzenia.

Z kaskady widać Ararat.