Fuckin chicken

kurczakipoznan

Każde miasto ma takie miejsce i takiego oszołoma – gościa, który nie chciał sprzedać działki bo to jego więc z trasy trzypasmowej trzeba w tym miejscu zrobić zwężenie do jednego pasa. W Poznaniu to jest król pieczonych kurczaków, podrabianych perfum, chińskich parasoli i staników, które grube baby przymierzają zimą „na kurtkę”. Wszystko to w kilku budach przy Kupcu,  150 metrów od Starego Rynku. A za budami Toi Toi i kałuże szczyn zostawione przez weekendowych balangowiczów.