Nie mogę nie wejść, więc wchodzę. Niczego nie dotykam, jakby wszystko miało się tam zaraz rozpaść tylko i wyłącznie dlatego, że na to patrzę. Wpuścili mnie tu bo mi ufają, chodzę, patrzę, robię zdjęcia. Stąd wyszedł. Czy przeczuwa się cokolwiek wychodząc z domu po raz ostatni?
Chata
Opisać tą chatę? Jej wnętrze, jej zapach? Od trzech lat ten sam, pustka i kurz. Jeszcze w sieni drewno ułożone w równe stosy, dokładnie opisane z pedantyczną precyzją: buk 2002, sosna 2003, buk 2004. Ani jednego pniaka, ani jednej szczapy z 2005. Nie było kiedy narąbać?
Od trzech lat na stole stoi świeca i stare radio. I ciemność, i cisza. Obok sterta gazet, wszystkie z końca 2004 i początku 2005 roku. Jeszcze kilka kompletów wyczerpanych czekaniem baterii do latarki, która teraz gdzieś w górach, w jego plecaku…Z resztą kto to wie.
Na prowizorycznym wieszaku kilkanaście koszul, stara kurtka.
? Kup sobie spodnie, takie narciarskie – mówiła mu siostra.
? Są tylko pomarańczowe, będę wyglądał jak pajac ? odpowiadał.
To przecież dobrze, takie spodnie mogą uratować życie, są ciepłe, śnieg nie sypie się do butów, gdy się w nich upadnie z daleka widać, że to człowiek leży na śniegu, nawet z helikoptera widać.
? Jak już upadnę, to tam zostanę – mówił.
Został? Gdzie?
Na półce w szczelnie zamkniętych słojach: ryż, makaron, kasza, cukier, mąka. W puszce kawa, w drugiej herbata. W równym szeregu na specjalnym wieszaku (sam zrobił) czekają łyżki. Od trzech lat.
Prycza prosta, drewniana, w kącie obok pieca. (w nocy trzeba było wstawać, gdy ogień przygasał, niekiedy nawet trzy, cztery razy). Spał głową do ściany czy bardziej do okna? Materac( tuż przed tym, jak to się stało, kupił nowy) zwinął w rulon, otulił ceratą. Żeby myszy nie gryzły.
Nad łóżkiem półka z książkami. Część zapakowana w worki, jakoś wstyd zaglądać. Reszta w równym stosiku. „Kajakiem do Indii”, „Everest”, „Podręcznik taternictwa”, „Eseje” Jastruna. Coś po francusku (lubił Sartre’a, Camusa, Ciorana).
Na ścianie przy oknie, tuż pod wiszącą miską przypiął pinezką zdjęcie z gazety. Zasypane śniegiem namioty w wysokich górach.
Na pniaku obok łóżka zniszczone górskie buty.
I ten czajnik, na piecu, jak gdyby nic się nie stało. Resztka wody co zimą zamarza, latem wysycha. Co roku jest jej coraz mniej. Cisza.