Dublin 26.01.2009 /Lubię to miasto, ten ich styl, architekturę, całą estetykę. Ubierają się raczej dziwnie, ale budynki stawiają niezłe. W autobusie z lotniska do Blackrock rządzą Polacy. Polak kieruje, Polak kasuje bilety, jest swojsko i przaśnie jak w autobusie do Nowego Sącza. Jedziemy przez doki , a potem wzdłuż rzeki aż do morza. Szosa biegnie tuż nad wodą i widzę fale uderzające o falochron. W żółtym świetle miejskich latarni wyglądają jak pomyłka. Wyłaniają się z ciemności, walą w brzeg i zaraz potem znikają. Nie mogę od nich oderwać wzroku.
Jadąc przez miasto zaglądam ludziom w okna. Gdzieniegdzie pali się światło, a mało kto używa tu zasłon czy firan, więc widać szafki z poupychanymi produktami, kubki z niedopitą kawą stojące na parapetach, kiczowate obrazki na ścianach i czubki głów ludzi siedzących przy kolacji albo oglądających telewizję. Uprawiam to podglądactwo z pełną świadomością, z premedytacją wiedząc, że pogłębia ono tylko poczucie wyobcowania w tym mieście.
Belfast 27.01.2009
Mieszkamy w Divis Tower, kilkunastopiętrowym bloku na skraju Falls, tuż przy Falls Road. Mieszkanie Johna jest na 8 piętrze. Na 9 żył i umarł rok temu jeden z założycieli IRA, dwa ostatnie piętra zajmowali zaś w czasie konfliktu brytyjscy żołnierze i agenci wywiadu, którzy korzystając z tego, że to najwyższy budynek w okolicy zainstalowali się na czubku i przyglądali katolikom. Mur jest o pięćdziesiąt metrów stąd. Dlatego John trzyma za swoim tapczanem gruby materac. Mówi, że gdy znów zacznie ktoś strzelać zasłoni okna tym materacem i ucieknie. Gdy to mówi patrzę na niego jak na skończonego czubka, konflikt skończył się przecież lata temu.
Może się i skończył ale nie w takich miejscach jak Cluan Place na Short Strandzie czy Ardoyne na północy Belfastu. Short Stand jest protestancki i unionistyczny. Jeszcze w 2002 roku leciały tu kamienie i butelki z benzyną. Dziś idzie się ulicą i niby wszystko jest w porządku. A potem robisz kilka kroków w bok i widzisz, że do normalności jeszcze tu daleko, w Cluan Place dzieci bawią się w cieniu unionistycznych murali ? ?Always British? , czerwona pięść, brytyjskie flagi na słupach i dziecięce rowerki pozostawione na chodniku.
To co się dzieje na Short Strandzie i w Ardoyne to destylowany surrealizm. Kolesie w kominiarkach wymalowani na muralach celują z kałasznikowów wprost w twoją głowę, tuż obok suną babcie w odpicowanych BMW, a rodzina chińczyków wnosi kartony do właśnie wynajętego mieszkania. I nic by w tym wszystkim może nie dziwiło tak jak to, że te murale są całkiem świeże, całkiem nowe, jakby wczoraj je skończyli.
W Ardoyne, na północy Belfastu jest podobnie. Zabiera nas tam John, mówi że gdybyśmy poszli sami mogłoby być różnie. Wcześniej dzwoni do kilku przyjaciół by upewnić się, że w dzielnicy jest spokojnie. W tych wszystkich jego środkach ostrożności jest wiele teatralnej przesady, wiele sztucznie wygenerowanego napięcia, tak jakby na użytek głupich dziennikarzy, którzy kupią każdą bajkę. W taksówce wiozącej nas do Ardoyne John rozmawia z nami o pogodzie. Tematu IRA i UVF nie ruszy z prostego powodu. Większość taksówkarzy wożących ludzi do katolickich części Belfastu to eks-bojówkarze, którzy po zakończeniu konfliktu nie mogli znaleźć pracy więc sprowadzili z Londynu czarne taksówki i wożą katolicki naród do pracy. W tą bajkę Johna też nie bardzo mi się chce wierzyć dopóki nie zobaczę naszego taksówkarza , a następnego dnia nie przeczytam w Irish News, że w takiej samej taksówce jak nasza policja znalazła wczoraj broń i amunicję, a wszelkie tropy prowadzą do CIRA (Continuity IRA).
No więc chodzimy po Ardoyne a John ze szczytu wzgórza pokazuje nam mur otaczający całą dzielnicą. I szkołę, która po zakończeniu lekcji wygląda jak więzienie ? zasunięte rolety, wysokie płoty, kamery i drut kolczasty. Podobnie wyglądają domy przy Atlantic Avenue. Są już w części protestanckiej ale należały do katolików. Nie dało się w nich mieszkać, cięgle leciały tam kamienie albo butelki z farbą. Domy nadal więc stoją puste, a ślady po farbie nie wyglądają na zbyt stare i zatarte.
Derry 29.01.2009
Tego napięcia wyczuwalnego na Short Stand, w Ardoyne czy nawet w tych skrajnie zapyziałych zakątkach Shankill nie ma w Derry. I to też jakaś pomyłka bo dzień przed naszym przyjazdem w Derry wybuchła bomba. Za dwa dni rocznica Bloody Sunday, a cała Irlandia Północna żyje rozliczeniem z przeszłością, które tu przybrało twarze Lorda Bradleya i Mr. Eamesa- obydwaj przedstawili pod koniec stycznia projekt rekompensat dla ofiar The Troubles. Psykówkę w Europa Hotel w Belfaście pokazywały wszystkie telewizje z BBC na czele.
Chodzimy po Bogside. Na muralach Che, Bobby Sands. Zamiast ?You are now enetering freee Derry? we Free Derry Corner napisali ??free Gaza?. Chłopaki z Bogside Artsit tłumaczą nam, że komuś otoczonemu murem łatwiej zrozumieć sytuacje Palestyńczyków w Gazie.
W Derry bez przerwy wieje silny, porywisty wiatr, ale jest dość ciepło. To taki środek jesieni w środku polskiej zimy. Cały czas trzeba podnosić kołnierz kurtki i naciągać na uszy czapkę. To nic jednak nie daje, po stromych uliczkach starego miasta (to bastion unionistów ? powie nam dziś z szelmowskim uśmiechem Gerry McCourtney) hula wiatr i nic nie można z tym zrobić.
Dziś powrót do Droghedy
Tego napięcia wyczuwalnego na Short Stand, w Ardoyne czy nawet w tych skrajnie zapyziałych zakątkach Shankill nie ma w Derry.
Otóż się mylisz kolego mieszkałem wewnątrz murów w Derry przez półtorej roku do listopada 2008 i mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że było niebezpiecznie w dzień chodzić sobie mozna bylo ale po zmroku to strach co tydzien jakies napady czy to na Bogside creegan ostatnio przybralo to rozmiary epidemii, nawet policji nie uświadczysz no chyba ze w trakcie marszy protestantów z Fountain to taka ostatnia enklawa protestancka po City stronie; reszte protestantow wypedzili katolicy;s sic! pomiedzy 1970 i 1990 rokiem ale oczywiscie nikt glosno o tym nie mowi. Bo i katolicy nie maja sie czym chwalic jak rowniez protestanci sie wstydza gdyz w reszcie Irlandii połnocenj brdziej na wszhod to oni byli gora. Taki folklor miejscowy i wcale nie bylo bezpiecznie.
Leon