Jeszcze zdjęcie z zamkniętej odkrywki w Kleczewie. Zrobione tak przy okazji, a nie w jakimś konkretnym celu.
Po dwóch tygodniach jeżdżenia „żółtą strzałą” wsiadłem dziś na rower i na nowo musiałem się uczyć na nim jeździć. Na światłach nie „odchodzi”, jakoś tak twardo, wysoko i pedałować trzeba. Zgrzałem się niemożebnie.
Dziś było ciepło, ale zwykle jest już zimno i wieje. Gdybym mógł pojechałbym dziś do Bray, a potem plażą poszedł do Greystones. Na Brayhead zapiąłbym kurtkę pod szyją, przed portem porzucał kamieniami do morza. Namiętnie słucham Mono – Hymn To The Immortal Wind.