Nie wiem czy jest pijany. Być może trochę, ale nie bardzo. Zabiera stolik ze sklepu „U Długopisa” i rusza na ulicę. Nikt nie protestuje. Jest niedziela, ostatnie czknięcia lata w Przyjezierzu. On stawia stolik na środku ulicy i zaraz by na nim tańczył , a gawiedź by filmowała komórkami. On byłby znów królem Youtuba, gdyby nie ochroniarze, co w srebrnym jeepie też są królami tyle, że całej wioski. Zwykle śpią w zaparkowanym wozie postawionym w jednej z bocznych uliczek. O zmierzchu można ich przestraszyć przechodząc tuż koło ich auta. Ale nie dziś. Dziś pokazują, kto rządzi. Licytacja trwa krótko, potem królowie odchodzą w glorii swojej chwały.
- Na ryby
- „Na robaku”