
” Ilekroć przyjeżdżam na tę swoja stację w piątkowy albo sobotni wieczór, nie mogę pozbyć się wrażenia, że oglądam emigrantów. Ci młodzi ludzie wyglądają tak, jakby naprawdę nie mieli dokąd pójść. Spotykają się w tym dość paskudnym, zimnym, nieprzytulnym i obcym miejscu, które samo w sobie jest symbolem obcości i wyobcowania. Nikt przecież nie chce zostawać na stacji benzynowej dłużej niż to konieczne. Nikt, kto nie musi. Stacja benzynowa to skondensowana bezdomność. Dlatego wyglądają na emigrantów we własnym kraju. Zbierają się w tym zimnym miejscu by pokazywać sobie nawzajem swoje samochody sprowadzone z Niemiec. Niewykluczone, że ich ojczyzną jest Volkswagen Golf III”
Andrzej Stasiuk „Fado”
To chyba dosyć stereotypowe wyobrażenie o tym, jak wyglądają emigranci. Często zaciera sie granica między tym co jest konieczne, a co już konieczne nie jest.
Dla tych młodych ludzi to może właśnie tacy piątkowi czy sobotni przyjeżdżający są migrantami – pojawiają się i 10 minut później znikają, jadą skądś, dokądś, nie mają swojego miejsca, żyją szybko, są zapracowani, smutni, nie zainteresują się nawet liczbą koni.
jedni i drudzy to emigranci choć w zupełnie niestereotypowy sposób. Każdy z nich emigruje z konkretnych powodów i w poszukiwaniu konkretnego celu. W każdej z grup te powody są kompletnie inne i zupełnie się nie pokrywają. Łączy ich tylko kwestia „ucieczki”
albo kwestia poszukiwania
Poszukiwanie jest następstwem ucieczki…