Wschód

Wschodnią mają przebudować. Obok będzie stadion więc nie wypada, żeby Wschodnia straszyła tak jak straszy dziś. A może nie straszy, może nikt się jej nie boi? Bo czego tu się bać. Gościa, który sprzedaje na środku dworcowej hali przeczytane gazety i kolejnych kilku, którzy to samo robią w korytarzach na perony? A może tej spiącej kobiety, która nawet w niedzielę o siódmej rano łudzi się, że sprzeda komuś góralskie kierpce. Tych kierpców nikt nie potrzebuje, tak jak mało kto potrzebuje  Wschodniej, taką, jaka jest.

To wszystko zniknie, rozpłynie się i będzie wspomnieniem jak Stadion Dziesięciolecia. Lubię Wschodnią bo jej nazwa doskonale oddaje to jaka jest. Mało kto tu wsiada, niewielu wysiada. Wszyscy wybiegają na Centralnej, potem w tunelu gubi się zasięg telefonu, a dalej jest już Wisła. I gdy się ją przejedzie można myśleć, że jest się już zupełnie gdzie indziej, że przekroczyło się jakąś granicę. Można sobie wyobrażać, że stąd jest bliżej do Kijowa, Bratysławy,  Cluj Napoca czy Novej Sedlicy.

I można każdą podróż tu dopiero zacząć i każdą skończyć. I wysiadając z pociągu wesprzeć się na tym, że nic się na Wschodniej nie zmieniło.

Co będzie jak ją przebudują?