Z pociągu

Najpierw bieg na stację w Piwnicznej. Bo stacja w Łomnicy Wielkiej gdzieś zniknęła w ciemności albo moim zmęczeniu. Więc paniczny bieg po torach jak z taniego dramatu, żeby zdążyć przed przyjazdem pociągu. I na końcu zapach Popradu…

Zapach zimnej wody, mokrych kamieni i gnijącego drewna unoszący się w porannym powietrzu. Można tak stać tam i tym oddychać.

A potem piekarnia w Tarnowie. Z tą staruszką w grubych okularach, tak mikroskopijną, że człowiek dziękuje za ladę, za którą ona wygląda na bezpieczniejszą. Niech się tylko stamtąd nie rusza.
Staruszka wygląda jak wieszczka z baśni, która musiała sie przekwalifikować na sprzedawczynię pieczywa bo nikt już w baśnie nie wierzy.
Wszystkie te jej  drożdżówki i rogale były niesamowicie napompowane powietrzem. Z francuskich wypływały blade stróżki taniej marmolady, czekolada na rogalikach wyglądała jakby miała kilka miesięcy i niewiele w niej było kakao.
I ten napis na ścianie: CHLEBA Z PRZECENY NIE KROIMY. Chciałem zapytać dlaczego nie. Chleb z przeceny nie nadaje się do jedzenia w kromkach? A może „Kupiłeś człowieku taniej to sam sobie pokroj”. Dlaczego staruszka w piekarni w Tarnowie nie pokroi chleba tańszego o 50 groszy bo czerstwego. Jakby go pokroić w cienkie kromki byłby bardziej zjadliwy. Może by się go więcej sprzedali. I wszyscy byliby szczęśliwi. Ale nie, nawet za dopłatą nie pokroi…

W Brzegu nieopodal stacji są ogródki działkowe, ale inne bo żaden z nich nie jest otoczony płotkiem. Wyjątek na skalę całej Polski! Poszczególne działki oddzielone są od siebie szeregami kamieni albo rabatami kwiatów.

W Oławie ogródki działkowe znajdują się tuż pod oknami blokowiska. Niektóre domki są piętrowe, jakby chciały się ścigać z blokami.

Burza.