że budy znikają

ratajeBudy stały przy skrzyżowaniu obok mojego domu. Były uosobieniem wszystkiego co złe w polskich miastach –  tandeta, syf i bylejakość plus święte oburzenie właścicieli, że to przecież ich miejsca pracy. Marchewka była tam droższa niż w normalnych sklepach, w kiosku nie mieli biletów tramwajowych, w odzieżowym były za to wszystkie światowe marki wyszyte cekinami. Za budami można  było też się wysikać, z czego korzystało sporo oczekujących na tramwaj na pobliskim przystanku.  Wczoraj zauważyłem, że budy zaczęły znikać. Czyli idzie ku lepszemu.

rataj2